Filia w Busku-Zdroju

Wspomnienie o Tadeuszu Konwickim

7 stycznia 2015 roku w Warszawie, w wieku 89 lat zmarł prozaik, scenarzysta i reżyser Tadeusz Konwicki. Wielokrotnie wyróżniany najwyższymi nagrodami branżowymi i państwowymi, pozostawił po sobie bogatą spuściznę literacką i filmową m. in. książki „Kronika wypadków miłosnych”, „Kompleks polski”, „Bohiń”, „Sennik współczesny”, „Kalendarz i klepsydra” oraz filmy „Dolina Issy”, „Lawa”, „Salto”, „Ostatni dzień lata”, „Jowita”. 
Oniryczny świat swoich dojrzałych utworów (zarówno książek jak i filmów) budował Konwicki na wspomnieniach dotyczących przedwojennego dzieciństwa spędzonego na Wileńszczyźnie (Kolonia Wileńska), wojennych przeżyć, których nie sposób wymazać z pamięci oraz na fundamentach współczesnej polskiej rzeczywistości. 
-Ja jestem ostatni, co pamięta początek XX wieku - mawiał Konwicki, który był zarówno partyzantem antysowieckiego podziemia, jak i zaangażowanym marksistą, wreszcie - sceptycznym obserwatorem dziejów. 
- Mam w sobie pewne mechanizmy, które decydują o moim życiu. Moim osobistym zjawiskiem wewnętrznym jest poczucie obcości. Miałem je przez całe życie, ale nigdy sobie tego nie uświadamiałem. Dopiero teraz, na starość, nagle zrozumiałem, że decydowało to w jakiś sposób o moim postępowaniu. Krótko mówiąc, zawsze się czułem wrzucony do jakiejś rzeki, która mnie niesie. Właściwie wszystko działo się wbrew mojej woli. Nie wiem, czy to ułomność, czy może po prostu obiektywna sytuacja, ale ja się zawsze czułem obco. Tak jak jeden z moich bohaterów, czasem powtarzam w różnych sytuacjach życiowych: - Co ja tu robię? - mówił Konwicki sam o sobie kilka lat temu.

Agnieszka Jasińska